Skłonności do nadinterpretacji faktów i zachowań

Kiedy wzrasta nasze emocjonalne pobudzenie, jakaś sytuacja nas zdenerwuje lub zaniepokoi, stajemy się bardziej skłonni do nadinterpretacji faktów. Zła interpretacja powoduje u nas gorszy nastrój i sprawia, że eskalujemy konflikty z innymi osobami. Co oznacza skłonność do nadinterpretacji faktów i zachowań i jak wpływa na jakość naszego życia.

Fakty i interpretacje

Świat i to, co dzieje się wokół nas odbieramy naszymi zmysłami. Za pomocą zmysłów dostrzegamy też fakty. Mówiąc: „Spóźniłeś się 10 minut”, stwierdzamy niezaprzeczalny fakt, który można zweryfikować. Spóźniona osoba nie będzie mogła zaprzeczyć zaistniałej sytuacji, nie poczuje również, że ją oskarżamy.

Jeśli natomiast swój komunikat o spóźnieniu przedstawimy w inny sposób, mówiąc: „Znowu musiałem na Ciebie czekać całe wieki”, zinterpretujemy już sytuację i zakomunikujemy swoje oburzenie. Prawdopodobnie wywołamy u odbiorcy postawę obronną lub wycofanie.

Fakty mogą być sprawdzalne (np. możemy sprawdzić, ile czasu rzeczywiście się spóźniliśmy) lub podyktowane naszymi uczuciami. Jeśli mówimy, że czujemy się smutni, źli czy szczęśliwi, nikt nie może tego podważyć. To fakt, choć niesprawdzalny i niemożliwy do potwierdzenia. Często przecież nam samym trudno stwierdzić, dlaczego tak, a nie inaczej się czujemy.

Wiele naszych wypowiedzi i stwierdzeń dotyczących konkretnych sytuacji to wcale nie fakty, ale nasze interpretacje zdarzeń. Interpretujemy, bo to nadaje sens naszemu życiu. Interpretacje to niejako historie, które opowiadamy samym sobie, żeby ubarwić nasze życie. I nie ma w tym nic złego.

Problem pojawia się jednak, kiedy nadinterpretujemy rzeczywistość z negatywnym nastawieniem i uprzedzeniami. To, że osoba, na którą czekaliśmy spóźniła się 10 minut, wcale nie oznacza, że już nas nie kocha albo przestaje być zaangażowana w związek czy znajomość. Skłonnością do takich nadinterpretacji charakteryzują się często osoby z zaburzeniami lękowymi. Obawiają się, że inni chcą ich oszukać, wprowadzić w błąd, a może nawet wykorzystać. Dlatego jako obronę wykorzystują nadinterpretację zachowań i sytuacji.

Interpretacja przy użyciu 5 filtrów

Zmysły kolekcjonują informacje, a nasz mózg odczuwa natychmiastową potrzebę zinterpretowania pojawiających się faktów. Kiedy podczas spaceru w lesie widzimy drzewa pokryte kolorowymi liśćmi, myślimy sobie: „piękna, złota polska jesień”. Zmysł wzroku rejestruje obrazy i kolory, a mózg rozpoczyna przetwarzanie i interpretowanie.

Tak samo zachowujemy się w sytuacji, kiedy nasz partner lub partnerka żywo dyskutuje z koleżanką/kolegą na imprezie. To, że toczy się między nimi rozmowa, jest faktem, który możemy zinterpretować na różne sposoby. Osoba ze skłonnością do nadinterpretacji może uznać tę sytuację nawet jako przejaw zdrady. „Już mnie nie kocha, woli rozmawiać z innymi” – taka interpretacja może się nasunąć osobie z zaburzeniami lękowymi.

Otaczającą nas rzeczywistość interpretujemy cały czas i ciągle zastanawiamy się, co jakiś fakt dla nas znaczy. Słyszymy to, co chcielibyśmy usłyszeć. Podświadomie zmieniamy fakty, stosując 5 filtrów: nasze emocje, przekonania, oceny, doświadczenia życiowe i niepisane zasady dotyczące tego, jak coś powinno wyglądać.

Emocje wpływają na to, jak interpretujemy sytuacje. Jeśli się czegoś boimy, odbieramy komunikaty innych jako agresywne. Jeśli pojawiają się niedopowiedzenia, uzupełniamy je najgorszym możliwym scenariuszem. Nasze przekonania na temat rzeczywistości warunkują to, jak odbieramy innych. Jeśli ludzie według nas nie są godni zaufania, będziemy podejrzewać partnera o zdradę nawet w najmniej oczekiwanych sytuacjach.

Doświadczenia życiowe wpływają na to, jak interpretujemy swoje zachowania. Jeśli wychowaliśmy się w rodzinie, w której nikt nie wyrażał swoich uczuć, swój płacz możemy uznać za słabość. Niepisane zasady, czyli wszelkie powinności wpędzają nas z kolei w poczucie winy i niespełnienia. Jeśli oczekujemy, że nasze małżeństwo będzie przez cały czas wyglądało jak podczas miesiąca miodowego, zawiedziemy się. Wydaje się nam to faktem, że ludzie powinni kochać się przez cały czas tak samo. A jest to tylko niepisana zasada, o której kiedyś usłyszeliśmy lub sami ją wymyśliliśmy (bo chcielibyśmy, żeby tak było).

Negatywne interpretacje niszczą nasze dobre samopoczucie i relacje z innymi. Jeśli myślimy katastroficznie, zakładamy najgorsze intencje i generalizujemy (np. „Nie udało mi się dziś rozwiązać tego problemu. Jestem do niczego.”), rzeczywistość staje się trudna do zniesienia. Nadinterpretacje wprowadzają do naszego życia niepokój i sprawiają, że żyjemy w nieustannym stresie.